DSC_1850

ORKIESTRA BEZ PRZEMOCY – ZAPŁACZ CZŁOWIEKU!

Miałam nie pisać – napisałam. Gotowy artykuł „leżał” na blogu w szkicach od tygodnia. Miałam nie opublikować, zachowując osobistą próbę ogarnięcia choć w najmniejszym stopniu tragedii nie tylko człowieka, ale i porażki społeczeństwa – publikuję. Ktoś może powiedzieć, że w tempie codziennych zdarzeń, zabieram głos spóźniona. Już po pogrzebie, a żona udziela wywiadów, za które jest linczowana, jakby dla niej też życie miało zakończyć się w ubiegłą niedzielę. Jakby miała zamilknąć we własnym bólu i najlepiej nie oddychać. Przykre, że w kilka dni z silnej kobiety, nieszczęśliwej wdowy już szufladkowana jest w ramy: „Wdowa powinna być taka i taka, zachowywać się tak i tak”, a wszystko co „wystaje” poza ramkę jest nie do przyjęcia i dyskwalifikuje godne przeżywanie straty. Żałoba narodowa zakończona, ale pozostaje pamięć, a obok niej powinny stanąć wnioski, bo z samego gapienia się na kondycję społeczeństwa, nic się nie zmieni. Poniżej artykuł, nie spóźniony, bo nie ma bardziej aktualnych dla człowieka spraw niż życie i śmierć.

17 stycznia 2019

Przy zdarzeniach, takich jak to z niedzielnego popołudnia, które jak co rok miało być finałem okazania serca niezliczonej ilości małych pacjentów, a zamieniło się w niedzielę utraconego serca, toczę w sobie wewnętrzną walkę pomiędzy milczeniem a krzykiem. W natłoku opinii osób publicznych, na które czekają niemal wszyscy, bo tak poznaje się drugiego człowieka, niektórych wypowiedzi aż strach słuchać. Inne dają nadzieję, że w całej tragedii związanej z osobą Prezydenta Adamowicza, jest jeszcze w nas światło człowieczeństwa.

Nie znałam Pana Adamowicza, lecz wyrażam szacunek względem niego jako człowieka i nie mam zamiaru wypowiadać się na jego temat, bo któż znający go tylko z gazet miałby do tego prawo… Nie jest ważne dla mnie, czy to polityk czy nie polityk, czy polityk z prawej czy lewej strony. Nie obchodzi mnie ilość zer na koncie, ani poglądy. Z rąk człowieka zginął człowiek. To jest największy dramat.

Wielka Orkiestra zagrała 27. finał, którego dźwięki niosą się echem ciszy. Nutą żałoby, której próbujemy nadać większy sens, bo choć każda śmierć jest tragiczna, to im mniej w niej poszukiwania sensu, tym większy tragizm. Łapiemy się idei, szczytnego celu, ale przede wszystkim człowiek łapie się człowieka. W takich chwilach, choć znajdą się w tłumie jadowite węże, jednak zdecydowana większość stoi ramię w ramię i nie sprawdza, czy ten ktoś obok zamiast ręki wyciągnie nóż.

Ta tragiczna śmierć prowadzi dalej tych, którzy żyją. Jednych wybudzi z letargu, drugich utwierdzi w przekonaniu, że zło – mimo całego wewnętrznego buntu -należy dobrem zwyciężać. Nie ma innej drogi. Dzieckiem zła jest zło. A z dobra wypływa jeszcze większe dobro.

Trudna to śmierć. Trudny ten świat. Trudna logika. Ale nie wchodźmy w dekadenckie stany, które zaprowadzą nas prosto na Koniec Świata. To jeszcze nie koniec. Dopóki potrafisz zapłakać, jesteś człowiekiem Człowieku…

Agata Babicz

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *