20160210_224450

OTWARTE RAMIONA – CZYLI JAK NIE „UDUSIĆ” SOBĄ DZIECKA

Człowiek mądry, dopóki…. nie staje się rodzicem. Dawanie złotych recept na wychowanie jest banalne, dopóki jest się „obok” a nie „w”. Ktoś wpada do Ciebie na godzinę i ten czas wystarcza na  zdiagnozowanie dziecka, Ciebie jako rodzica i panujących w domu wzajemnych relacji. Cudze przecież łatwiej wychować niż swoje… Jedno spotkanie i tak w oczach znajomych – zarówno tych, którzy sami jeszcze dzieci nie mają, jak i świeżo (czy też mocno) upieczonych rodziców – zostajecie okrzyknięci mianem rodziny niemal dysfunkcyjnej. Dlaczego? Bo odstajecie od czyichś norm. Bo w Waszym domu coś jest inaczej. Bo zamiast trzymać się poradników i złotych rad przekazywanych z pokolenia na pokolenie, postanawiacie tworzyć rodzicielstwo po swojemu i sprawdzacie, czy babcia piekła indyka w dwóch częściach dlatego, że to podnosiło walory smakowe, czy zwyczajnie brytfanna była za mała…

Co jest najtrudniejsze w wychowywaniu dziecka? Choć wydawać by się mogło, że w epicentrum tego procesu znajduje się dziecko, a jego rozwój społeczny i osobowościowy zależy od indywidualnych cech charakteru i temperamentu, to paradoksalnie kluczowym składnikiem w eliksirze wychowania jest dobrze funkcjonujący rodzic. Jeśli mamy nieuporządkowane własne życie, nieprzerobione stare zranienia czy przechodzimy kryzys w związku, stajemy się największym z możliwych zagrożeń dla swojej pociechy. Brzmi drastycznie? Łatwiej przypilnować dziecko, żeby nie zrobiło sobie krzywdy w otaczającej go przestrzeni materialnej, niż w pełni świadomie ustrzec je przed przerzucaniem na nie swoich problemów.

Aby być dobrym rodzicem, trzeba przestać być dzieckiem swoich rodziców. Nie chodzi tu bynajmniej o zrywanie więzi! Dla rodziców zawsze będziemy dziećmi. I takie jest ich prawo. Kiedy jednak sami zostajemy rodzicami, musimy w pełni wziąć odpowiedzialność za siebie. Po co? Żeby móc stać się odpowiedzialnym za największy Dar, jaki mogliśmy otrzymać.

Jak „nie udusić” sobą dziecka?

  • Dziecko ma pełne prawo do bycia dzieckiem. Nie zapominaj o tym.
  • Nie mieszaj dziecka w konflikty,w jakie jesteś uwikłany z innymi osobami. Przecież nawet pisząc do kogoś maila, nie zmieniasz na końcu adresu…
  • Pamiętaj o tym, że dziecko nie jest Twoim partnerem.
  • Stój obok, a nie piętro wyżej.
  • Dziecko potrzebuje Twojej obecności, a nie stałej ingerencji.

I jeszcze jedno!

Przytulaj swoje dziecko tyle, ile ono samo chce… Zamiast dusić w wymuszonym uścisku, daj mu otwarte, czekające ramiona…

Agata Babicz

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *